czwartek, 29 sierpnia 2013

Czy los pokrzyżuje mu plany?

Co byś zrobił gdyby z dnia na dzień w twoim domu robiło się coraz to dziwniej...?
Pewnego lata w piękny, ciepły dzień gdy na ulicach gwar i szum. Gdy śpiewają ptaki a dzieci śmieją się w każdym zakątku świata beztrosko biegając po polach, ulicach, czy lasach. Wiele zdarzeń sprawiło że życie pewnego chłopaka odmieniło się na zawsze... Ale nie uprzedzajmy zdarzeń bo historia ta jest bardziej rozległą niż mogła by się wydawać...Cofnijmy się do dnia zupełnie kontrastującego z tu opisanym, kiedy to deszcz obijając się o szyby przytłaczał i wprawiał w senność wszystkich mieszkających w Amsterdamie.
Ten dzień był tragiczny zarówno dla matki jak i jej córki które w tym deszczu jechały samochodem. Wpadły w poślizg i jak można to było przewidzieć Jessica Evans osierociła córkę Victorię. Po tych tragicznych wydarzeniach Victoria mieszkała przez parę dni w domu dziecka aż do dostarczenia oficjalnej informacji o wujku Victorii który mieszka w Londynie. Dziewczyna została zapakowana i wysłana samolotem do Anglii gdzie wysłano już list z informacją o przylocie dziewczynki brzmiał on tak:

Drogi Panie Styles
 Dnia 17 września Pańska kuzynka miała wypadek. Wpadła w poślizg na drodze i niestety zginęła na miejscu. Osierociła swoją 7 letnią córkę Victorię. Pańska siostrzenica zamieszka u Pana do osiągnięcia pełnoletności. Przyleci 22 września o godz. 17. Prosimy o przyjazd na lotnisko w Londynie. Dziewczynie nic się nie stało ale jest w ciężkim stanie psychicznym. Jest Pan jej jedyną rodziną.

Z wyrazami Szacunku Dyrekcja Domu Dziecka w Amsterdamie.

Jak można zauważyć prace pisemne nie były mocną stroną Amsterdamskiego domu dziecka lecz najważniejsze że były czytelne
***
Jeszcze tego samego dnia w salonie swego domu usiadła szóstka ludzi  na wspólnym wieczornym czytaniu listów oprócz listów od fanek i rachunków tego dnia przyszło jeszcze coś co wzbudziło ciekawość wszystkich tam obecnych, Harry adresat listu jednym ruchem rozerwał papierową, białą kopertę i wyciągnął kartkę z tekstem który przeczytał na głos. Przeczytał i zamilkł wpatrując się z niedowierzaniem w białą kartkę chwilę milczenia przerwała Caroline-dziewczyna Hazzy
-Tak więc w domu będziemy mieli dziecko...
-Tak,tak... odpowiedział Chłopak podnosząc się z fotela
-Harry dokąd idziesz? Spytał Liam
-Muszę się z tym przespać. powiedział zmierzając w stronę schodów. -A jutro przygotujemy pokój dla małej.
 ***
Te pięć dni minęły bardzo szybko. Więc gdy Harry zorientował się że dziś ma odebrać Victorię była już godzina 18
-Niech to szlag! Wrzasnął Styles i wybiegł z domu po drodze naciskając przycisk otwierający auto na swoich kluczykach. 15 minut potem był na lotnisku. Biegł ile sił aż trafił do dużej sali gdzie pasażerowie oczekiwali na lot. W najdalszym kącie dostrzegł dziewczynkę przeciskając się między krzesłami i bagażami dotarł do dziecka.
-Jak ci na imię?
Dziewczynka nie odpowiedziała
-Victoria?
Dziewczynka pokiwała głową na tak
-Ja jestem Harry. Dawno się nie widzieliśmy co? Przepraszam że musiałaś czekać chodź zabiorę cię do domu.

Tak wygląda Victoria

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz