Następnego dnia który przyniósł ze sobą nową falę brytyjskiego deszczu Victorię obudziły hałasy dobiegające z salonu domu który znajdował się na parterze Victoria mieszkała na drugim piętrze więc nawet gdyby była bardzo leniwa przed zejściem po dwóch parach schodów i po dwóch korytarzach, wykonała by toaletę poranną i ubrała by się. tak też zrobiła włożyła na siebie różowe leginsy czarną, zwiewną bluzkę z krótkim rękawkiem czarne baleriny i różowy sweterek. Poczesała włosy i umyła swoje mleczne ząbki. Jako iż nie lubiła chodzić w rozpuszczonych włosach poszła popytać lokatorów czy potrafią zrobić warkocza. Jako pierwszego dostrzegła Liama.
-Wujciu potrafisz zrobić warkocza?
-Wybacz słoneczko ale nie.
Poszła dalej nie znała jeszcze wszystkich członków domu więc nie wiedziała kogo spotkała. Chłopak przyprawiał ją o dreszcze więc postanowiła zejść jak najszybciej ze schodów. Pomyślała że mało to prawdopodobne żeby któryś z chłopców potrafił jej zrobić fryzurę więc zaczęła szukać Carolin. Harry poinformował ją że wyszła i wróci dopiero po południu
-A ty wujciu umiesz zrobić warkoczyk?
-Noooo...
-To zrób mi!
-ok.
Harry zrobił jej warkoczyk o ile można tak to nazwać. Ważne że się trzymał. Victoria podziękowała i pocałowała chłopaka w policzek. W tym momencie do pokoju wszedł Louis który na widok małej zareagował zawołaniem
-Heeeeej jestem Louis. A ty?
-Victoria...Odpowiedziała dziewczynka nieco zdziwiona
-Harry to ty jej robiłeś fryzurę spytał się Loczka
-No tak...odpowiedział zawstydzony
Lou wybuchnął śmiechem
-Siadaj mała. Powiedział wskazując na fotel stojący na środku salonu
Pożeracz marchewek zabrał się do pracy. Zręcznie rozplątał coś co zrobił Hazza i zaczął coś tworzyć.
Robiąc przedziwne miny i wypowiadając przedziwne słowa stworzył geniusz fryzjerstwa
***
Po południu Harry, Louis, Liam,Caroline i Victoria poszli na zakupy, w koncu rok szkolny trwa trzeba małą wysłać do szkoły.

♥ Czemu nie piszecie miśki?
OdpowiedzUsuń